czwartek, 6 czerwca 2013

cztery

Must have numer jeden to dla mnie leginsy. Z gołymi pośladkami nie mam odwagi biegać no i mając wybór między krótkimi spodenkami a długimi, wolę te długie - bardziej uniwersalne na nasz kapryśny klimat.
Mama kupiła mi nowe leginsy, w których będę biegać. Celowo nie piszę leginsy do biegania, gdyż są to zwykłe kalesony z bazarku, na bardziej profesjonalne jeszcze mnie nie stać :)



Pokazuję metkę, bo zakładam, że każdy wie, jak wyglądają zwykłe czarne leginsy, natomiast taka mieszkanka bawełny i spandeksu sprawdza się bardzo fajnie podczas wieczornego biegu - gatki są cienkie i chłodne, nie spociłam się. Przetestuję to w cieplejszy wieczór lub może nawet, jeśli oszaleję, to w słoneczny dzień, i zrobię porównanie. Póki co jestem zadowolona.
PS. Oczywiście mój rozmiar to nie Super XS tylko eXtra Super XS, ale nie zmieściło się na chińskiej metce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami, zapytać albo wyrazić swoją opinię? Zapraszam!