niedziela, 9 czerwca 2013

sześć: odwołanie She Runs The Night

Dzisiejszy wpis miał być zupełnie inny, jednak nieprzewidywalność życia jak zwykle kieruje tym, jakie literki się tu pojawią. Właśnie w momencie, gdy dogadywałam szczegóły dojazdu z siostrą do miasteczka biegowego na podzamczu, rzuciła mi się na Facebooku Nike informacja, że bieg jest odwołany. Tego postu nie byłoby, gdyby nie jad wylewający się z komentarzy niedoszłych uczestniczek biegu. To, że po kilku godzinach ulewy, gradu i paru przemieszczających się nad stolicą burz trasa biegowa obejmująca część Wisłostrady nie jest zdatna do biegu, to żadna filozofia. 
Regulamin zawodów obiecywał (lub ostrzegał), że bieg odbędzie się bez względu na warunki pogodowe, ale LITOŚCI chodziło o brak wpływu na temperaturę i zachmurzenie, a nie to, czy na trasie będzie stała woda o głębokości kilkudziesięciu centymetrów.
Kolejna kwestia, co organizator wyraźnie podkreślił: najważniejsze jest BEZPIECZEŃSTWO. Rozumiem, że są chojraczki, którym "parę kałuż" nie popsuje frajdy z biegu, ale to już przesada:
źródło: http://www.rdc.pl/informacje/samochody-jak-amfibie-a-wislostrada-jak-druga-wisla-oberwanie-chmury-w-warszawie-zdjecia/#
I nie chodzi mi tu absolutnie o bycie człowiekiem z cukru, nie. Ja również uważam, że podczas deszczu biega się rewelacyjnie. Jednak między dumą i kondycją a głupotą granica powinna być nieco mniej płynna.
Co do osób, które na bieg jechały z różnych krańców Polski: wyjeżdżając na wakacje nad polskie morze również macie pretensję, że pogoda nie dopisała, chociaż poniosłyście koszty transportu? Podkreślam: organizatorzy She Runs The Night to są ludzie, nie władcy piorunów czy inne Posejdony. Apeluję o więcej wyrozumiałości i wobec nich i wobec samych siebie (co by nie szukać potem w tych ścianach wody zębów swoich i swoich koleżanek). Lub też starty w triathlonie i biegu rzeźnika czekają.
A ja zadowolona pobiegnę w terminie późniejszym i chętnie dam znać, jak było.

UPDATE: Na 3 godziny przed startem dostałam sms z informacją od Nike Poland o odwołaniu biegu. Organizator poda wkrótce nowy termin, a osobom, którym nie będzie on pasował, będą zwracane pieniądze. Moim zdaniem jest to OK, chociaż pewnie i w tej sytuacji znajdzie się gro osób niezadowolonych. Ech.

4 komentarze:

  1. Otóż to! Choć żal serce ściska (szczególnie, że już słońce świeci, a do godziny biegu jeszcze dużo czasu...), to decyzja taka, jaka być powinna - ODPOWIEDZIALNA. Czekałam na ten bieg długo, już rano założyłam opaskę i jadłam wszystko jak przed każdym biegiem i o niczym innym nie mogłam myśleć. Nie wiem też, czy ponowny termin będzie mi pasował, ale rozumiem, popieram i szanuję. A wszystkich niezadowolonych pozdrawiam - nie zadowalajcie się gdzieś indziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa. Moim zdaniem milion razy lepiej czytać niezadowolone komentarze, niż dowiedzieć się, że ktoś przez brodzenie w takiej wodzie (bo nie nazwałabym tego biegiem) złamał nogę, wpadł na szkło czy stracił oko. Generalnie tego typu warunki pogodowe to już nie są żarty, zdrowie jest najważniejsze.

      Usuń
  2. czemu nie zmienili w takim razie trasy, akurat w warszawie na brak miejsca nie ma co narzekać :> przecież jeśli zjeżdżali się ludzie z całej polski, tom rekompensata w postaci nie wiele zmienia na tle straconego czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ She Runs The Night to nie tylko sam bieg, ale event połączony z koncertami i innymi atrakcjami. Wiązałoby się to z reorganizacją ruchu na innej trasie (czyli pewnie jednej z nielicznych przejezdnych, jakie się dziś tu ostały) oraz przeniesieniem miasteczka i scen. Myślę, że pomijając koszty, to ciężko coś takiego w 4h przenieść nie mając pewności, że w nowym miejscu się uda i nie narażając innych na niepotrzebne "bujanie się" w tę i wewtę. Z drugiej strony, mimo rozrywkowego charakteru imprezy, należałoby zachować energię na jej główny punkt, który jest wysiłkowy, a nie chillowy :)

      Usuń

Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami, zapytać albo wyrazić swoją opinię? Zapraszam!